Kibol kibicowi nierówny

Jedna z opraw na meczu Lecha Poznań.
Jedna z opraw na meczu Lecha Poznań. Autor: Karol Gorgoń, Wiara Lecha
Dobrze, że wczorajszy mecz zakończył się remisem. Dzisiaj obudziliśmy się w dobrych nastrojach pozytywnie patrząc w przyszłość. A do tego jeszcze....marzec, wiosna... tylko się uśmiechać. A może śmiać się z polskiej drużyny, bo nie potrafiła strzelić bramki, a już na pewno z polskich kibiców, którzy "zrobieni na biało-czerwonych pajacyków" nie szczędzili ryków i gwizdów w stosunku do piłkarzy Portugalii.

Nasi wierni do bólu kibice wygwizdali schodzącego Ronaldo... w końcu jemu nie kibicowali i mają prawo go nie lubić. Żenujących zachowań polskiej publiczności żaden dziennikarz nie zauważył, w końcu nikt krzesełka nie wyrwał.

Polscy kibice pokazali wczoraj (50 tys.ludzi!) prawdziwe emocje kibicowania. Jedna wielka cisza i nuda na trybunach, a co za tym idzie niestety smutek. Ja takiego kibicowania nie popieram. Jestem z Poznania, a tu na meczach są emocje, prawdziwe i gorące. Kibole (słowo gwarowe, w Poznaniu i okolicach oznaczające kibica Kolejorza, nie chuligana!) wspierają swoją drużynę głośnymi okrzykami od początku do końca meczu. W przerwie zagryzając jedynie kiełbasę, nie wyrafinowaną zupę. Nie popieram chuligaństwa i bijatyk, żeby było jasne. Chcę, aby na stadionach było bezpiecznie, ale jakieś emocje i doping być musi.

Piłka nożna to męska zabawa, a wczoraj miałam wrażenie że na trybunach trochę tych facetów zabrakło, zabrakło mi dobrego testosteronu.

A Stadion Narodowy spełnił oczekiwania i prezentował się bardzo okazale!
Trwa ładowanie komentarzy...